Jak wybrać architekta cz.III

Okres przedświąteczny sprzyja refleksji, ale poprzedzony jest chaosem porządków. Wszystko jest w nich nieprzyjemne poza jedną rzeczą - nigdy nie wiadomo co z nich wyniknie.
Kilka lat temu napisałam kontynuację cyklu "Jak wybrać architekta", czyli typologię architektów (dodam przewrotnie -polskich). Następnie jak mam  w zwyczaju przyłożyłam brudnopis tego wpisu jakimiś kartkami i całość zniknęła z moich oczu aż do wczoraj. I oto sam się pcha na afisze "Architekt wszędzie obecny"
Dla osób, które pierwszy raz stykają się z antyporadnikiem "Jak wybrać architekta" linki do poprzednich części.
Jak wybrać architekta
Jak wybrać architekta cz. II
Okazuje się tak na marginesie, że cykl jest rozwojowy, powstał już architekt-naukowiec ( chwilowo zawieruszony), planuję też części architekt- pieniacz i architekt- ulizany.

TYP VII - ARCHITEKT WSZĘDZIE OBECNY

Stara się być obecny wszędzie gdzie toczy się dyskusja, w której można zabrać głos – panele, spotkania, konferencje. O innych bardziej zasłużonych i starszych architektach mówi zawsze używając form nieoficjalnych – Stefan, Bolek, podkreślając tym zażyłość łączącą go z tuzami architektury. Kolekcjonuje ludzi, w których blasku może się ogrzać, nawet pośmiertnie, a może zwłaszcza. Kiedy odejdzie znana osobistość ochoczo w mediach społecznościowych wypisuje apostrofy do denata, pełne żalu, ciepła i życzliwości. Nic to, że ich spotkanie było epizodem i to on był wpatrzony w zmarłego, nie odwrotnie.
Lubi też nazywać siebie Pierwszym… lub ( i ) Ostatnim…, ewentualnie Wielkim… - tu stosowny zwrot.
Lubi mówić, ale jest też pilnym słuchaczem. Siedzi zawsze w wielkim skupieniu i z należytą powagą, na kolanach notatnik, względnie szkicownik, w którym na bieżąco notuje ciekawe spostrzeżenia czy sformułowania innych prelegentów. Przydadzą się do podsumowania, które zwykle zaczyna wstępem - „ Ja tylko krótko podsumowując...” Dalej niestety nigdy nie jest krótko. W tekst lubi wplatać słówko – Tak, wymawiane przeciągle, z lekkim znakiem zapytania. Chętnie używa też zwrotu – My. My z kolegą… zdekonstruowaliśmy, zdemitologizowaliśmy, zrekonstruowaliśmy itp. Bo przecież, parafrazując słowa piosenki, jak dekonstruować to tylko we dwóch. Zwykle jego wywody roją się od naukowych i obcojęzycznych zwrotów, czasem poetycznych, czasem patetycznych. Przebija się jednak skrywana pod naukową nomenklaturą tęsknota za państwem sterowanym, gdzie istnieją sztywne i odgórnie narzucone mechanizmy regulujące działalność architekta. Och, jak on wspaniale poradziłby sobie w tych czasach utraconych biur „Miastoprojekt”, gdzie architekt okopany w dobrych układach mógł być demiurgiem i siłą sprawczą wpływającą na żywoty tysięcy ludzi.
Kiedy architekt wszędzie obecny myśli o przyszłości na twarzy wykwita mu pobłażliwy uśmiech. Takim właśnie uśmiechem zamierza kiedyś obdarzać swoich, najlepiej oddanych i wpatrzonych weń, studentów. Widzi bowiem siebie szurającego w miękkim obuwiu i wzbijającego kurz w zacnych korytarzach akademickiej placówki, ewentualnie pałacyku jakiegoś czcigodnego stowarzyszenia.
Architekt wszędzie obecny nie tylko stara się być obecny, ale też nasłuchuje i wyłapuje jak rada
r z eteru cudze myśli, które szybko uznaje za własne, wplatając je w wypowiedzi i teksty. Jest to typ będący często mieszanką kilku typów np. wszędzie obecny + działacz + naukowiec. Dominującą jego cechą jest jednak umiłowanie własnego ego oraz intelektu, którym jest jawnie zachwycony. Jest obdarzony pewnym talentem krasomówczym, który objawia się głównie tym, że potrafi dokończyć zdanie, którego początku już nie pamięta.




Czy architekt wszędzie obecny jest częstym zjawiskiem? Oczywiście, że tak, wystarczy oblecieć konferencje, targi, zajrzeć do siedzib architektonicznych stowarzyszeń. Poznacie go po atrybutach, a także po wyrazie twarzy - jak można się domyślać jest to niejednokrotnie natura patologicznie narcystyczna. Nie dajcie się zwieść przymilnemu uśmieszkowi i pozorom.

Oświadczam, że wszystkie części satyrycznego cyklu "Jak wybrać architekta" są jedynie próbą stworzenia typologii architektów, bazującej na podobieństwie do określonego modelu zachowań.
W żadnej części nie jest opisana konkretna osoba, lecz charakterystyczne cechy, zachowania i śmiesznostki występujące u wielu różnych osób. Za identyfikowanie się jakiejkolwiek osoby z tymi cechami autor nie odpowiada. 
Zamieszczone rysunki pozostają bez związku z konkretnymi osobami, skupiając się na kreowanym przez architektów wizerunku, nie zaś na cechach anatomicznych postaci.





Komentarze